Piątek z Blogerką Beauty- Po Prostu Kasia ;)

Piątek z Blogerką Beauty- Po Prostu Kasia ;)

Cześć i czołem ;) Dziś chcę, abyście poznali Kasię :) Autorkę bloga Po Prostu Kasia. Zapraszam ;)


Adres bloga
  
Skąd pomysł na nazwę bloga?
Co nazwy bloga zmieniła się ona kilka razy. Początkowo blog nosił śmieszna nazwę - ''Katarzynkowy Świat" potem "Katarzynkowy Blog" i był różowy. Następnie strzeliło mi go głowy, żeby zmienić nazwę bloga na anglojęzyczną, którą był mi ciężko wymówić - Brawa Ja :). Po jakimś czasie postanowiłam postawić na prostotę w wyglądzie bloga jak i nazwie i tak powstała ostateczna nazwa bloga, czyli ''Po prostu Kasia''.

Jak długo prowadzisz bloga
Bloga prowadzę od 19 listopada 2013 r. Jednak muszę przyznać, że moje początkowe blogowanie nie było regularne i po drodze zdarzyło się kilka dłuższych przerw w blogowaniu. Dopiero od jakiegoś czasu staram się blogować regularnie.

Czemu konkretnie jest poświęcony Twój blog?
Na blogu przeważają wpisy o tematyce beauty, jednak na moim blogu znajdziecie też wpisy fotograficzne czyli moją pasje. Przemyślenia na różne tematy oraz mam zamiar wprowadzić wpisy poświęcone modzie. Śmiało mogę powiedzieć, że tematyka bloga to taki miszmasz, jednak na prowadzenie wysuwają się wpisy beauty. ;) 

Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga ?
Pisanie bloga miało być sposobem na spożytkowanie nadmiaru czasu jaki posiadałam siedząc na bezrobociu oraz okazja, aby dostać coś za free. Taka jest prawda. Jednak spokojnie moje podejście do bloga znacznie się zmieniło. Jesteście ciekaw jak? Jeśli tak to zapraszam na bloga na wpis - "Cała prawda o blogowaniu, czyli spowiedź blogerki"

Jakie wpisy u innych blogerek lubisz czytać? 
Na innych bloga lubię czytać wpisy kosmetyczne i poznawać nowe kosmetyki, ale też przemyślenia blogerek na różne tematy. 

Czym zajmujesz się prywatnie?
Aktualnie prowadzę własną działalność gospodarczą w branży fotograficznej.

 
Linki do Twoich najlepszych wpisów
hmm.. trudno mi wybrać, ale śmiało mogę powiedzieć, że obecne wpisy o niebo lepsze niż z te z początków blogowania.

Twoje hobby/zainteresowania
Moje największe hobby to fotografia i właśnie temu chce się poświęcić zawodową. Bardzo lubię też podróżować i okrywać nowe miejsca, nawet te w pobliskim lesie :). Lubię też tworzyć wraz z mamą rożnego rodzaju DIY ogrodnicze.

Co sprawia Ci największą trudność w blogowaniu?
Moja dysleksja, po mimo, że staram się sprawdzić swoje błędy w postach, nie zawsze są one dla mnie widoczne

Skąd czerpiesz inspiracje
Jeśli chodzi o wpisy beauty, to testuje i recenzuję. Podglądam inne blogerki czy vlogerki i sprawdzam czy u mnie też te produkty czy triki się sprawdzają .Czasami różne sytuacje życiowe zainspirują mnie do napisaniu własnych paru zdań na dany temat lub podzieleniem się przepis na domowy kechup z cukinii. Inspiracje są wszędzie, czasami brak weny :). 

Czy ktoś Ci pomaga w blogowaniu?
W blogowaniu, a właściwie sesjach do wpisów modowych pomaga mi czasami moja druga połówka oraz siostry, które sprawdzają moje teksty ;).

Jak promujesz swojego bloga?
Odwiedza inne blogi i komentuje - ale to chyba jest taki standard, jednak staram się, żeby komentarze były wartościowe i nie zostawiam linków. Wrzucam linki do postów do różnych grup blogowych na Fb oraz staram się przyciągnąć czytelników dzięki koncie na Instagramie.

Twoje motto/ ulubiony cytat
"Nigdy się nie podawaj" - taki właśnie napis tylko w wersji angielskiej zdobi moje ciało. Jestem z tych osób, która po mimo wielu nie powodzeń, będzie dążyć, krążyć przy danym celu , aż go osiągnie. Nie ważne ile czas to potrwa.  

3 ulubione blogi o tematyce urodowej, na które najczęściej zaglądasz Moja lista czytelnicza jest nawet spora i staram się odwiedzać blog z niej regularnie, jednak różnie z tym bywa. Trudno mi wymienić tylko trzy blogi, bo jest znacznie ich więcej, ale śmiało mogę powiedzieć, że lubię zaglądać na te większe blogi jak i mniejsze. Czasami te duże już tracą swoją wiarygodność i są nastawione na zarabianie, a nie wiarygodnie wpisy.


Co motywuje Cię do pisania bloga? 
Z motywacja do pisania bloga jest różnie, bo czasami człowiek się bardzo stara, a jego wysiłki są nie docenione lub po prostu z hejtowane. Jednak największa motywacją do pisania bloga są komentarze od czytelników, dzięki którym wiem, że ktoś czyta i docenia to co robię w tym miejscu. Fajną motywacja dla mnie są też fajne, wartościowe współprace i propozycje od firmy.

Dziękuje autorce bloga Kraina Kobiecości za zaproszenie na swego bloga i możliwość odpowiedzenia na pytania. Serdecznie zapraszam na swojego bloga. 


Linki : 

Maybelline- dream velvet- podkład matujący oraz nawilżający- recenzja

Maybelline- dream velvet- podkład matujący oraz nawilżający- recenzja

Czołem wszystkim ;) Jak już zauważyliście, na moim blogu pojawiają się wpisy o różnej tematyce ;) Ostatnio wkradają się wpisy o luźniej tematyce. W poniedziałek pisałam Wam o Co będę robić w kwietniu ;)Dziś przygotowałam dla Was recenzję podkładu, który lepiej omijać. Czemu? Dlaczego? Ale jak to? No to zacznijmy od początku. Zapraszam ;)

Producent Nam obiecuje, że będzie matowił oraz nawilżał. Dla mnie takie połączenie zawsze brzmi podejrzanie. A może wy znacie taki produkt? Bo ja nie. Dla mnie albo ma matowić moją skórę, albo ją nawilżać. 

Cena:  około 30 zł.

Dostępność: szafy Maybelline ;)

Odcień jaki mam to 10 Ivory.

Przeznaczenie- skóra wrażliwa

Zalety:

Konsystencja: co do niej nic nie mam. Bardzo dobrze się rozprowadza na skórze, jest kremowa i delikatna. Lecz to co dzieje się z podkładem później to koszmar. Ale o tym napiszę w wadach. Nie pozostawia po sobie smug. 

Krycie- średnie- źle nie jest, ale nie można tego nazwać mocnym kryciem. 

Edit: krycie jest średnie. W moim słowniku oznacza to krycie normalne ; )
Wiem, że może to nienormalne określenie, ale na moim blogu nie jest normalnie ;)


Wady

Konsystencja: dla mnie to wada i zaleta. Po upływie kilku godzin, podkład zwyczajnie spływa z twarzy. Delikatna i kremowa konsystencja zaczyna zwyczajnie znikać. Można nawet zaobserwować, że podkład zaczyna się ważyć. Wygląda to źle.

Trwałość: ten produkt może i matowi, ale po 4 godzinach moja skóra tak się świeci, ze szok. Nie utrzymuje się na skórze, po kilku godzinach zaczyna znikać, przy czym bardzo brzydko wygląda ;(

Nawilżenie: bardziej można nazwać, że natłuszczenie. Zerowe. 

Odcień: ciemnieje, niedużo o pół tonu. 

Aplikacja (wydobycie produktu z tubki)- czy jak to zwał- na początku super, bez problemu. Lecz gdy produktu ubędzie, zaczyna pojawiać się problem. Jest już gorzej, trzeba się natrudzić z wydobyciem ;)

Podkreślenie wszystkiego co złe-  suche skórki, zaskórniki i tłuste plamy na buzi. Taki efekt mamy po kilku godzinach. A tam szkoda gadać.



Podsumowując: nie lubię go i nie polecam. Waży się, po kilku godzinach skóra się świeci oraz wygląda na zmęczoną. Niby ma matować, robi to przez dwie, no trzy godzinki i koniec. Dla mnie to za mało. Jak widzicie zalet jest bardzo mało, za to wad mnóstwo ;) Dla mnie za dużo. 

Znacie? Lubicie? Co sądzicie?

Buziaki ;*
Moje plany na kwiecień 2017 -siłownia, blog i szkoła.

Moje plany na kwiecień 2017 -siłownia, blog i szkoła.

Czołem wszystkim ;) Wiosna, mamy wiosnę ;) Kwiecień minie mi bardzo szybko. Święta, pierwsze kolokwia oraz słoneczna pogoda. To jedne z moich planów na ten miesiąc. Ale to nie wszystko, dlatego dziś chcę powiedzieć Wam o tym co chcę zrobić ;) A chcieć to móc.



Siłownia dwa razy w tygodniu. Ktoś powie, co to jest dwa razy. Dla mnie to dużo, ponieważ wiem, że jeżeli narzucę sobie zbyt duże tempo, zrezygnuję. Po za tym zaraziłam się Zumbą, podobają mi się te zajęcia. Mój miesięczny karnet, kosztuje 46 zł. Mogę chodzić na wszystkie zajęcia oraz korzystać z wszystkich sprzętów. Dzięki temu, ze jestem studentem mam taki mały rabat ;) który możesz mieć i Ty. >>KLIK<<

Codziennie kolorowe usta. W związku, że mamy już wiosnę, która kojarzy mi się z kolorami. Więc dlaczego nie przenieść ich na usta. Po za tym ładnie pomalowane usta zawsze są modne. Namawiam gorąco do takiego wyzwania ;) Zobaczysz, że po miesiącu wejdzie Ci to w nawyk i już ze szminką nie będziesz się rozstawać ;)

Święta z rodziną. Tak to też mam w planach. Nie wyrażam sobie spędzić ten czas w innym miejscu. Potrzebuję moich bliskich do szczęścia, rozmowy z nimi oraz zwyczajnie ich obecności. Uważam, że ten czas jest idealny do uśmiechu, pieczenia ciasta, spędzania czasu razem, poprawiania więzi, czasami denerwowania osób, na których nam zależy, zwyczajnie miło spędzonego czasu. Tego potrzeba każdemu.

Sprzątanie garderoby. Przyszedł czas, aby z szafy wyjąć rajstopy, sukienki, spódniczki i wszystko inne co kojarzy się mam z wiosną. Trzeba schować grube swetry, stare spodnie, grube kurtki oraz zimowe buty. Zwyczajnie trzeba wyjąć wszystko, przetrzeć kurz oraz umyć szafę i włożyć wszystko i ułożyć na nowo. Zacząć wiosnę z świeżą kartą;)

Nauka do kolokwium. Bardzo ciężko jest pogodzić wszystko, żeby miało ręce i nogi, a jednocześnie nie mieć poczucia, ze robię coś kosztem czegoś. Kolokwium mam dopiero 30 kwietnia, a naukę zaczynam już dziś. Mam plan nauki, znaczy godzina dziennie- to dużo i niedużo. Plan mam, tylko czy uda mi się go zrealizować?

Rozliczyć PIT. Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze tego nie zrobiłam. Całe szczęście mam coś do 2 maja. ;) pamiętajcie, aby przeznaczy 1% podatku. Jeżeli nie macie osoby, której byście chcieli pomóc. Proszę zajrzyjcie do mojego wpisu i wpiszcie ten numer ;) możecie bardzo pomóc ;) >>KLIK<<

Postanowiłam zapisywać wszystkie moje plany, inaczej mówiąc planować sobie z wyprzedzeniem życie. Np, dziś publikuję wpis oraz ogarniam zadania na zajęcia, a jutro idę na siłownię i czytam książkę. To co zapisane jest łatwiej egzekwować od siebie ;) Przynajmniej mam taką nadzieję. Zapisywać będę każdą inspirację oraz pomysł na wpis. Tworzę teraz listę co powinnam codziennie robić, co tydzień oraz miesiąc. Mam nadzieję, że szybko uda mi się skompletować wszystko to co najważniejsze ;)

Ruszyć tyłek i iść na spacer.  Niby banalne, a jednocześnie takie trudne. A ile wymówek: bo zmęczona, bo zimno, bo nie mam butów, bo coś tam i coś tam ;)Usprawiedliwień szuka się o wiele łatwiej niż wstać i wyjść ;) 

Nawiązanie kontaktów z innymi blogerami, poznanie nowych blogów oraz częstsze komentowanie wpisów, które czytam. Postanowiłam poświęcić minimum godzinę dziennie na kontakty z innymi osobami z tzw. "branży" ;) Lubię moich czytelników, ponieważ wnoszą do mojego życia tyle pozytywnych emocji oraz innych blogerów, którzy tworzą świetne wpisy.

A wy jakie macie plany na kwiecień? Jeżeli podzielisz się ze mną, kto wie, może i ja wprowadzę to w życie ;)

Buziaki ;*
Matowe pomadki Gosh - czyżby konkurencja dla  Longstay od Golden Rose? - Recenzja

Matowe pomadki Gosh - czyżby konkurencja dla Longstay od Golden Rose? - Recenzja

Czołem kochani :) O matowych pomadkach Golden Rose huczy cała blogosfera. Nie trafiłam chyba na żadną negatywną wypowiedź. Sama je bardzo lubię i mam kilka w swojej kolekcji. Lecz przyszedł czas, aby poszukać coś innego, spróbować nowości i wydać opinię.

W mojej kolekcji znalazło się 5 matowych pomadek Gosh Luquid Matte Lips. Przyznaję się bez bicia, wygrałam je w konkursie u Ani z bloga Spinki i Szpilki. Nie chwaliłam się wcześniej, ponieważ lepiej jest jak je pokażę oraz od razu wydam opinię. W skład zestawu weszło 5 odcieni: 001,002, 003,005,006 oraz pudełeczko. 

Dostępność: Szafy Gosh bądź drogerie internetowe

Cena:  35- 40 zł.

Trwałość: rewelacja. Nie będę wyliczać, ile osób zapytało się co to za pomadki, ponieważ jem, piję i nadal jest :) Niestety, pozostaje również na szklance. No cóż, nie można mieć wszystkiego :) 

Pigmentacja: jest tu o czym mówić. Pomadki mają piękne intensywne kolory oraz co najważniejsze nie znikają z ust po godzinie. W sobotę byłam na spotkaniu ze znajomymi i mogę śmiało powiedzieć, że 5 godzin, jak i nie więcej trzymały się na ustach ;) Jest za co chwalić :) 

Co na to moje usta: Nawilżam je podwójnie :) Nic innego nie poradzę, że matowe pomadki je wysuszają. Śmiało mogę powiedzieć, że Golden Rose bardziej wysusza moje usta. Gosh też to robi, lecz nie jest to takie uporczywe. Da się wytrzymać. 
Niestety, przy kolorku 006 nasze zęby wyglądają na bardziej żółte. Więc jeżeli masz śnieżno białe zęby, ten odcień jest dla Ciebie. W innym przypadku Twój uśmiech może wyglądać nie zbyt korzystnie. 

Dla mnie pomalowane usta są podstawą makijażu. Uwielbiam, gdy  na mojej twarzy jest wyrazisty kolor. Dodaje on pewności siebie oraz nadaje uroku naszemu makijażowi. I nie ma nic w tym złego. Kobiecość możemy pielęgnować zawsze i wszędzie. Pomoże nam w tym strój, dobra szminka, biżuteria oraz pewność siebie. Czasami lepiej jest zainwestować kilka złotych więcej i uzyskać tą pewność na długie godziny. Warto. 
Pomadki Gosh, to dobry zakup, dobra inwestycja. Uważam, że szminek nigdy za wiele. Te pomadki są godne zaufania. Możesz kupić jedną na próbę i spróbować, czy warto, założę się, że wrócisz po kolejną sztukę. Gdy tylko spotkam stoisko Gosh sama powiększę moją kolekcję o kolejny kolorek ;)

A może znacie inne, bardzo trwałe pomadki oprócz Golden Rose i Gosha? Możesz coś polecić? 

Buziaki :*
Ostatnie sztuki Rossmann :)

Ostatnie sztuki Rossmann :)



Czołem wszystkim;) Każdemu mężczyźnie, który wytrzymuje z blogerką, zapewne poniższa rozmowa nie jest obca: 

Magdalena: Cześć kochanie. Czy jeżeli powiem Ci, że wydałam 70 zł na kolejne kosmetyki, będziesz zły? 
Dariusz: Będę. <śmiech> ;)
Magdalena: A to Ci tego nie powiem, to będzie moja tajemnica ;)

Dwa tygodnie temu odwiedziłam Rossmann w celu zakupu podkładu. Tylko i wyłącznie przypadkiem do mojego koszyka wpadło kilka rzeczy więcej. Ale to tylko przypadek ;)

W moim koszyku ( oczywiście przez przypadek) znalazło się:  

-Podkład Maybelline- Superstay Better Skin- ciemnieje, niestety. Kupiłam odcień 21 Nude i jest o pół tonu za ciemny dla mnie. Ale, że idzie wiosna, promienie słoneczne złapią i mnie, więc sądzę, że sprawdzi się dobrze. Z trwałością jest dobrze. Daję mu dobrą 4. Zapłaciłam 12,29zł.

-Poprawiający wygląd skóry podkład w pudrze- nigdy wcześniej nie używałam podobnych produktów. Więc nawet nie wiem, jak on powinien się sprawdzać. Na samą skórę jest za słaby, zaś nałożóny na podkład, ściąga podkład, na krem, prawie wcale go nie widać. Muszę znaleźć złoty środek ;) Zapłaciłam 10,79 zł

- Tusz do rzęs L'oreal- prawdziwa bomba. Na oku się trzyma, nie kruszy się, nic złego się nie dzieje. Tylko jeden dużyyyy minus- strasznie ciężko go zmyć. Micele słabo dają sobie z tym radę. Trzeba troszkę się namęczyć. Zapłaciłam 18,49 zł.
- podkład L'oreal- Revila Lift- ten też ciemnieje. Mam odcień 180 beige dore. Dopiero jak do domu wróciłam, zobaczyłam, że jest przeciw zmarszczkowy. Całe szczęście, że nie na zmarszki, bo bym używać nie mogła. Rzeczywiście, wygładza skórę, ale niestety zmienia odcień. Cóż :) Zapłaciłam 20,99 zł.

Tak oto przedstawiają się moje kosmetyczne łupy ;) A wy z jakiej promocji skorzystałyście w tym miesiącu, bądź na jaką warto zwrócić uwagę? Czekam na Wasze propozycje :)

Buziaki ;*

Kilka dziwnych faktów o mnie :)

Kilka dziwnych faktów o mnie :)

Dziś przyszedł dzień w którym podzielę się z Wami kilkoma dziwnymi faktami ;) Ile potrafię wypić alkoholu, dlaczego szybko się nudzę oraz czemu nigdy nie przeszłam na czerwonym świetle ;) Zapraszam ;)

W tym roku kupiłam pierwsze kozaki na obcasie. (chodzę w nich codziennie). Nie sądziłam, że to może być, aż tak wygodne. Nie chodziłam w butach na obcasie, ponieważ z Darkiem jesteśmy równi, wiecie dziwnie się czułam wyższa ;) W tym roku mi to przeszło ;) Pierwsze buty są ;) 

Wolę taniej, a więcej. Niestety to nie zawsze idzie w parze z jakością. Ale tak , to prawda, wolę trzy bluzki po 30, niż jedną "oryginalną" za 100. No cóż, dziwne to podejście. Oczywiście w mojej szafie są rzeczy droższe i takie przysłowiowe za "1 zł". Gdy kupuję ubrania muszę być pewna, że będę w nich chodzić, muszą mieć to, coś. 

Nie umiem śpiewać i rysować, dlatego nie mam nigdy idealnych kresek na oku. A co do śpiewu, nie robię tego ze względu na zdrowie psychiczne osób w moim otoczeniu. 

Nigdy nie przeszłam na czerwonym świetle. Tu nie rozumiem ludzi, którzy to robią. Nie chodzi tu o mandat, za to wykroczenie, lecz o ludzkie życie. Martwię się o psychikę oraz życie innych ludzi, a najbardziej o kierowcę, który mając zielone światło jest pewien, że ja nie znajdę się na pasach.  Jestem kierowcą, wiem jak ważne jest zaufanie do innych uczestników ruchu. 

Potrafię pytać kilka razy kogoś o imię. Jest mi tak głupio z tego powodu. Gdzieś w tych całych Internetach czytałam, że to brak szacunku, czy coś. Nic z tych z rzeczy. To zwyczajnie moja skleroza, szybciej zapamiętam twarz niż imię, 

Najpierw mówię, potem myślę.  Oj pracy kosztuje mnie to, żeby nad tym zapanować.

Mam problemy z trawieniem. "Zespół jelita drażliwego", czy jakoś tak to zwał ;). Szukam recepty na to. Teraz pod lupę zwięłam siłownię. Zaczyna pomagać;) 

Chciałam być psychologiem.  Uwielbiam czytać o psychice człowieka. Mózg jest takim narządem, którego oszukać się nie da. Zawsze chciałam wiedzieć czemu ludzie zadają sobie ból, czemu krzywdzą innych. Jestem jak ta Pani doktor, która musiała leczyć seryjnego zabójcę. Gdy wracał do więzienia, wiedziała, czemu to robił. Był bity, źle traktowany przez otoczenie, nikt go nie kochał. Dlatego on nie kochał ludzi. Czasami ja tak mam, szukam dobra, tam gdzie go nie ma. Usprawiedliwiam ludzi, którzy zadają mi krzywdę. Mówiłam, że jestem inna ?:)

Szybko się nudzę.  Serio to moja wada. Gdy zaczynam coś robić i nie czuję tego, zaraz to mnie nudzi i nie mam ochoty tego wykonywać. Tak jest z wykładami, mimo że wykładowca się stara, ja gdy nie poczuję tego czegoś, zaraz przestaję słuchać. Ale znalazłam na to receptę. Piszę posty, czytam ciekawe artykuły ;) Robię coś co mnie interesuje ;)

Wygrałam konkurs ekonomiczny. Nie to, że to jakiś tam branżowy, taki zwykły- ale w Brukseli byłam ;) Więcej możecie przeczytać w tym wpisie >>KLIK<< 

Mam bardzo dobrą intuicję.  Staram się też przyciągać do siebie dobrych ludzi.

Jestem beksą- ale to jaką. Do wszystkiego podchodzę bardzo emocjonalnie. Wiem, że to nic nie zmieni, ale jak się wypłaczę to mi odrobinę lżej. Później zmieniam nastawienie, biorę się w garść i idę dalej. 

Prawo jazdy zdałam za pierwszym razem, lecz wolę być pasażerem . Świat z boku wydaje mi się piękniejszy ;)


W technikum siedziałam z kolegą w ławce. Zawsze kobieta i mężczyzna dogadują się lepiej :)Uważam, że dobrze nam się współpracowało :)

Wolę spać dłużej, ale za to kłaść się później. Rannym ptaszkiem nigdy nie była, ale za to teraz już jestem . Budzik wymusza na mnie otwieranie oczu o 5,40 ;) Nie mam mu to za złe, lubię rano obejrzeć Chirurgów i ogarnąć się w spokoju. Moje koleżanki potrzebują na wyjście 15 minut, ja godzinę,no może troszkę więcej. Nauczyłam się spać po 6 godzin i nie marudzić oraz funkcjonować normalnie. 

Kiedyś byłam strasznym leniuchem. Na wszystko miałam czas, każda rzecz mogła poczekac. Do sprawdzianów uczyłam się dzień wcześniej, sprzątanie odkładałam na jutro. Doszło do mnie w końcu, że jutra może nie być. Co masz zrobić jutro, lepiej zrób dziś. 

Gdy zasypiam potrzebuję idealnej ciszy. Później, to niech się dzieje co chce. Gdy kładę się do łóżka nic nie może grać, lecz gdy zasnę, można robić dyskotekę, nie usłyszę ;)

Mam mocną głowę :) 
PS. Ten punkt trochę edytowałam, ponieważ za bardzo wyszłam w moją sferę prywatną :)

Nie mam marzeń. To prawda, kiedyś chciałam mieć własne 3 pokojowe mieszkanie, teraz może być i kawalerka, ale nie musi. Nie mam planu na życie. Pozwalam mu toczyć się własną drogą. Jeżeli coś chcę, to dążę do tego, swoją ciężką pracą. Nie czekam na cud, jestem realistą.  Moim marzeniem było być najlepszą księgową w kraju ( to za czasów technikum). Teraz wiem, że bardziej mnie interesuje to, co dzieje się z tymi zapisami później, jakie decyzje należy podjąć, żeby było dobrze. Chciałam mieć psa, teraz wiem, że byłabym złą Panią ;) Więc z tymi marzeniami to trzeba uważać ;)

Nie czytam Pudelka. Nie lubię interesować się życiem innych. Jeżeli chce mi ktoś, coś powiedzieć to mówi, nie naciskam. Nie zaglądam nikomu pod pierzynę. Wolę konta osobiste celebrytów, których życie mnie interesuje. Tam dowiaduję się o tym, o czym oni chcą żebym wiedziała. 

Czemu mam, takie paskudne odrosty? Bo przygotowuję się do dekoloryzacji. Dostałam takie polecenie, aby zapuścić włosy i ich nie malować. Więc dostosowuję się ;) 


To tylko kilka faktów z mojego życia. Uważam, że powinniśmy poznać się lepiej, może Ty napiszesz kilka dziwnych spraw o sobie ;) Czekam na komentarze ;)

Buziaki ;*
Dlaczego mój blog nie ma końcówki ".pl"- czyli moja smutna historia

Dlaczego mój blog nie ma końcówki ".pl"- czyli moja smutna historia


Dziś przyszedł czas, aby powiedzieć Wam o moich przeżyciach z własną domeną. Tak, mój blog miał końcówkę .pl . Niestety, przejście na poziom wyżej kosztowało mnie bardzo dużo. 
Często blogerzy piszą, że aby twój blog był szanowany, musisz pozbyć się blogspot.com. Bardzo poważnie traktuję moją przestrzeń w Internecie, dlatego chciałam podążyć ku dobremu. 

Kupiłam własną domenę na stronie www.nazwa.pl 
Poprosiłam pewną blogerkę o pomoc w podłączeniu mojego blogspota do własnej domeny www.krainakobiecosci.pl. No i Madzia była szczęśliwa. Poziom wyżej, własna nazwa, własna strona. Boże jaka ja byłam szczęśliwa. Tylko, ze te szczęście nie trwało długo.

Blogerzy teraz będą wiedzieli o co chodzi ;) Gdy pisałam komentarz na innych blogach, robiłam to przez Google+. Pewnego dnia dostałam komunikat, że publikuję treści spamerskie i móje konto zostaje ograniczone na 2 tygodnie. A jeżeli nie przestanę tego robić moje konto zostanie zablokowane. 
No o co chodzi. Pisałam na różnych forach co jest grane, słyszłam tylko, ze przez to, że na tablicy Google + są linki tylko do moich wpisów. No ok, założyłam drugiego e-mail. No i po 3 udostępnieniach wpisu na nowym koncie, zostało ono zablokowane. 

Co najlepsze, mój blog nie wyskakiwał w wyszukiwarce Google. Czyli nikt nie mógł znaleźć moich recenzji. Załamka totalna, po co prowadzić bloga, skoro nikt nie może go znaleźć? To w co wierzyłam przestało mieć znaczenie. Dla mnie świat się zawalił. Zaczęłam szukać rozwiązania.

jedna z dziewcząt się odezwała i mi powiedziała, że moja domena jest zbanowana przez administratora Google. Wtedy narodziło się pytanie, ale jak to ? Przecież ja ją dopiero kupiłam i nic złego nie robię. Zadzwoniłam do pomozy nazwa.pl. Pani przez tel powiedziała, że z moją domeną jest wszystko dobrze i  nie wie, czemu mam tak problem. Z ich strony jest wszystko ok. 

No to o co kurczę chodzi. Dalej szukałam rozwiązania. Dostałam podpowiedź, żeby napisać z prośbą o zdjęcie blokady. I tak zrobiłam, tylko to trwało strasznie długo. Zanim mi odpisali minęły dwa tygodnie. Dla mnie była to wieczność.



No i ją zdjęli, ale już po tym jak odpięłam domenę. Zrezygnowałam, poddałam się. Przepłakałam dwa tygodnie, codziennie. Bardzo źle wspominam ten czas. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ja nie miałam na to wpływu. Nie wiedziałam co jest grane. Czemu, dlaczego ja, co jest nie tak ze mną, że przyciągam takie dziwne zdarzenia.  Wszędzie, gdzie pojawiały się moje linki, było to blokowane. Bałam się publikować cokolwiek na FB, ponieważ Ci, którzy przeżyli blokadę FB wiedzą jak ciężko jest funkcjonować bez pisania wiadomości z bliskimi.
Skąd miałam wiedzieć, że tak może się zdarzyć, że w ogóle tak jest. Przecież tego na informatyce nie uczą, jedynie jak wyszukać informacje oraz funkcji exela, które i tak w życiu nie są potrzebne. Nie wiedziałam, mam przecież prawo do tego. Ja tylko chciałam, żeby moi czytelnicy czuli się lepiej, wiecie wyższy poziom i te sprawy. 
Czemu zrezygnowałam? Nie chciałam stracić więcej, bo i tak dużo straciłam. ( 3 kilo, dwa opakowania chusteczek, tonę łez i nie przespane noce). 

Teraz, gdy słyszę, wróć, będzie lepiej. Ja nie chcę, jest mi tu dobrze. Może za jakiś czas, może to było za szybko i jakiś znak, żebym poczekała. Nie wiem tego i pewnie się nie dowiem. 
Gdy teraz widzę blogi, które przechodzą na własną domenę, ciesze się, że im się udało ;)

Czemu to napisałam? A nóż widelec, ktoś miał podobny problem , bądź będzie miał i wtedy tu znajdzie pomoc. 

Buziaki ;*
















Cienie, których nie kupię po raz drugi- Live Love

Cienie, których nie kupię po raz drugi- Live Love

Czołem :) Moje podejście do makijażu bardzo się zmieniło. Do tej pory zależało mi tylko na tym, aby on był. Teraz chcę, żeby był oraz wytrzymał do wieczora. "Żeby był" nie jest wcale ciężko zrobić. Kreska, podkład, szminka i gotowe. Ale żeby już wytrzymał, trzeba dobrych kosmetyków. Mam kilka takich sprawdzonych, ale podkładu dobrać nie umiem, z cieniami jest podobnie. Szukam czegoś w dobrej cenie, ale też dobrego, wiecie takiej perełki. Ten produkt o którym dziś Was chcę powiedzieć, lepiej omijać. Zapraszam

Gdzie kupiłam: Rossman- nie wiem czy teraz tam będzie ich szafa, ponieważ tą paletkę kupiłam, gdy była wyprzedaż. 
 
Za ile kupiłam: dokładnie nie pamiętam, ale było to mniej niż 18 zł.

Trwałość: no i tu będę narzekać. Bardzo. Po 3 godzinach już źle wyglądały na powiekach. Usłyszałam komentarz, że użyj dobrej bazy. No ok, takiej jeszcze nie mam, ale na cieniu Maybelline, Makeup Revolution trzymał się całkiem całkiem. Tu nawet tego "całkiem "nie było.



Pigmentacja: słaba, cienie osypują się na powiekę. Nie podoba mi się to.

Demakijaż: bez problemu można je usunąć, nawet palcem- płyn nie potrzebny ;)

Dla mnie ta paletka jest bardzo słaba. Ca 20 zł możemy mieć inne lepsze produkty. Gdy kupuję jakiś kosmetyk oczekuję, że wszystko będzie ok . To nic , że wydałam pieniądze, to nic że oczekiwałam czegoś podobne do MUR, to nic że chciałam produktu za 20 zł. 
Jedyne czego chciałam, to jakości. Zaraz ktoś się odezwie "Ej, koleżanko wydałaś mniej, niż dwie dyszki, czego ty oczekujesz?"
A no oczekuję, bo to wcale nie mało. Za 18 zł mam trio z Inglota i służy mi do dziś :)
Czytając opinię o tych cieniach, myślałam "wow" tanie, dobre, to musi być to. A tu proszę, taka klapa. Mówiłam, że jestem wymagająca. Chcę stworzyć listę kosmetyków, które są w dobrej cenie, trwałe i godne polecenia. Ten nie znajdzie się na tej liście. Dla mnie ten produkt jest aby. Nie polecam

A wy jakich cieni polecacie unikać?

Buziaki ;*
Podsumowanie miesiąca- luty 2017- nowy blog, nowa ja.

Podsumowanie miesiąca- luty 2017- nowy blog, nowa ja.

Wróciłam :) trochę mnie nie było, ponad tydzień. Musiałam ułożyć sobie wszystko na nowo. Uczyłam się do poprawy, zaczęłam chodzić na siłownię oraz przemyślałam kilka spraw, które trzeba byle zmienić.

Nowy blog, nowa ja. Tak można podsumować luty 2017. Każdy mówi, że styczeń to miesiąc w którym zmiania się życie, ja zmieniłam w lutym. Jak na zdjęciach widzicie, trochę dopadło mnie zmęczenie. Postanowiłam więcej pokazywać siebie, to jak wykładam, jak się ubieram. Czemu, by nie ;)
Zapraszam na podsumowanie. 

Nadszedł ten czas, że zamiast marudzić wzięłam się w garść i zaczęłam chodzić na siłownię. A co tam, przecież każdy może tam iść, nawet taki leń jak ja. W technikum często ćwiczyłam, to i moja figura była ładniejsza. Teraz się zestarzałam i potrzebuję do tego motywacji. Taka oto motywacjącert wydana 100 na karnet. Mieszkasz w dużym mieście i jesteś studentem bądź uczniem? Mogę polecić Ci karnet, fajna opcja. (link do karnetu) Bo gdy zapiszesz się i ściągniesz ludzi ze sobą, możesz nawet ćwiczyć za darmo. Jak? Wejdź na stronę (ps. Wpis nie jest sponsorowany).
Do 8 marca jest promocja, za 269 na 6 miesięcy karnet. Oferta całkiem ciekawa ;) Ja już skorzystałam- mój karnet kończy się  20 września ;)
Co takiego się wydarzyło, że podniosłam tyłek i kupiłam ten karnet? Zwyczajnie mam problemy z trawieniem, metabolizmem. Słyszeliście kiedyś o zespole jelita drażliwego. To właśnie ja to mam i aby mój organizm dobrze pracował, potrzebuję dużo ruchu. Co czwartek chodzę na zumbę i uwierz mi jest bardzo przyjemnie. 

Nowy wygląd bloga. Niestety, czasy są takie jakie są i ich nie zmienimy. Patrzymy na wszystko przez pryzmat wyglądu. Gdy blog nie jest ładny, nikt nie będzie chciał zostać, bo skoro nie potrafię zadać o swoją przestrzeń to po co ktoś ma marnować na nią czas. Dlatego zmieniłam układ szablonu i logo (link do Karoliny). Dodatkowo zmieniłam nagłówek na Fb. Muszę z tej strony podziękować Marcie>>KLIK<<, która jest bardzo cierpliwa. Jestem bardzo marudna, dlatego dziękuję za pomoc i nowy baner na FB. 

Kolejna zmiana to moje uzębienie. Bardzo nie lubię chodzić do dentysty. Kruszą mi się pierwsze ząbki. Okazało się, że jest to wina mojej szczęki. I w taki oto sposób będę nosiła aparat. Zamiast odkładać na mieszkanie, chcę zrobić zęby. Żeby za kilka lat moje dolne uzębienie, nie wybiło górnego. Jestem ciekawa jak będę wyglądać za 2 lata.
Dentystka, którą odwiedziłam ma zakład na Mokotowie. Gdy skończę kurację, słowo, że podzielę się z wami wszystkim. I to nie prawda, że jak w Warszawie to drogo. W miejscowości obok miejsca zamieszkania moich rodziców, jest dentysta, który wyrwał zęba za 200 zł. Takie ceny są podobne w stolicy. Tu gdzie ja przyszłam, jestem pozytywnie zaskoczona wiedza i dużymi kompetencjami osoby, która się będzie mną zajmować. Będę starała się co miesiąc napisać kilka słów o kosztach, jakie ponoszę. A może ktoś z moich czytelników miał aparat na zębach i Omów podzielić się kosztami w komentarzu? Napisz proszę nazwę miejscowości.

Luty to dla mnie czas nauki na poprawkę. Nigdy nie miałam 2 na świadectwie. Ba miałam tylko jedną 3 i to z polskiego. A tak to same 4 i 5, aż tu nagle 2 w usosie i trzeba się poprawiać. Nie uda się, no cóż, trzeba płacić 300-400 zł. Bardzo bym chciała tego uniknąć. Tak bardziej niż bardzo.

W lutym wybraliśmy się na bal. W tym roku mam takie szczęście, że gdy coś się dzieje to mam szkołę. No cóż, trzeba przecież sobie jakoś radzić. Dałam radę. Jak? Użyłam sprawdzonych kosmetyków, założyłam ładną sukienkę i nie zostawiłam uśmiechu w domu. Wszystko da radę. Tylko trzeba chcieć. 

Jak Wam minął luty? Możecie pochwalić się jakimiś sukcesami, bądź porażkami? Czekam na wasze odpowiedzi.
Na ustach mam nową pomadę z Gosh. Wygrałam ją u Ani z bloga Spinki i Szpilki . Mówiłam, że warto brać udział w konkursach ; ). 

Wracam już do żywych z nową energią oraz wpisami. Tęskniłam za blogiem.
Buziaki ;*
Copyright © 2016 Kraina Kobiecości , Blogger