Moje plany na Maj ;) wyczekiwana wizyta, nowa sukienka oraz Meet Beauty

Moje plany na Maj ;) wyczekiwana wizyta, nowa sukienka oraz Meet Beauty

Maj dla mnie, to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku ;) Kwitną kwiaty, drzewa i słońce tak pięknie święci. Tak, droga pogodo wyobrażam sobie Maj, proszę nie popsuj tego. Oto moje plany na ten miesiąc, które możesz zrealizować i Ty;)


Przyjazd znajomych ze studiów licencjackich.
Z moimi koleżankami nie widziałam się od obrony, minęło tyle czasu, że zastanawiam się czy wystarczy nam nocy na pogaduchy ;) Tak się stęskniłam, ja jestem w Warszawie, a one w Płocku. Czas nadrobić zaległości ;)

Zakup świeżych owoców i warzyw
W głównej mierze mam na myśli truskawki. Mam nadzieję, że cena nie będzie aż tak wysoka, bo kocham koktajle truskawkowe. W tym celu planuję odwiedzić pobliski bazarek, aby zobaczyć jakie cuda skrywa ;)

Zwiedzanie miasta.
Przyznam się bez bicia, że Warszawy nie znam. Od przyjazdu nie miałam okazji nawet zawitać w miejsca, w których powinien być każdy kto tu przyjeżdża. Czas to nadrobić ;) Może wy polecicie mi jakieś miejsca? :) 

Obejrzeć swój ulubiony film i nie myśleć o niczym.
Takiego zwykłego odpoczynku brakuje mi najbardziej. Zwykłych czynności, które nie wymagają myślenia, a można odpocząć. Dlatego film, dla mnie to dobre rozwiązanie. 

Meet Beauty
Na to wydarzenie czekałam cały rok. Serce mocniej zabiło, gdy dowiedziałam, się że i w tym roku mogę tam być. Odliczam już dni ;) proszę mi się tu przyznać, z kim się widzę? Zapraszam Was również na stronę MEET BEAUTY oraz na Targi Beautys Day. 

Zakup nowej sukienki
Czy tylko mnie dzisiejsza moda przeraża? Nie wiem, czy to ja taka niewymiarowa czy te rzecz takie są dziwne. Nie mogę dobrać dla siebie sukienki w której jako tako będę wyglądać ;)
Sprzątanie garderoby już było, teraz czas na nowe zakupy :)

Urlop
Ja jak zawsze , łatwię wszystko na ostatnią chwilę, to dlaczego z urlopem miałoby być inaczej ;)
Tak, Maj to ostatni dzwonek na rezerwacje oraz jakieś plany. 

Kawa z bliską mi osobą
Przez ostatni czas, kawę rekreacyjnie piję na uczelni z moimi kumpelami. W tygodniu nie mam na to czasu, chociaż uświadomiłam sobie, że jeżeli chcę czas mam. "Jeżeli masz mało czasu, znajdź sobie kolejne zajęcie. Czas się znajdzie." Dlatego chcę i zrealizuję :) Jak nie jedną, to ewentualnie dwie, a nawet i 10 ;)

Plany na kwiecień zrealizowałam ;) Udało się ;) A Wam ?:) 

A Twoje jakie są plany na Maj? Podziel się ze mną i innymi ;)
Buziaki ;*

PS. jeżeli macie jakiś problem z dodawaniem komentarzy na blogu, proszę o wiadomość ;) Bo ciągle próbuję rozgryźć disqusa ;)  Jeżeli jakiś komentarz się nie dodał, pisz śmiało ;)
Blogerką Być - jak edytuję zdjęcia przed publikacją?

Blogerką Być - jak edytuję zdjęcia przed publikacją?



Cześć wszystkim ;) Zdjęcia, to ważny element każdego bloga. Proszę, nie oszukujcie mnie, że jest inaczej. Na samym początku patrzymy czy szata graficzna oraz fotki są ładne, później czytamy treść. Treść też jest ważna, lecz jako pierwsze naszą uwagę zwracają walory estetyczne. Znawcą w tej kwestii nie jestem, ale jak to mówią : Nie znam się, to się wypowiem. 

Czytam mnóstwo wpisów oraz blogów. Miło jest, gdy dobry tekst jest wraz z ładnymi zdjęciami. Po to poświęcamy czas na takie czynności, aby odpoczywać i pocieszać oka ładnymi widokami. Nie będę dziś pisać o tym jak robić zdjęcia, bo na tym kompletnie się nie znam. Za każdym razem to jest inna inwencja twórcza oraz inny pomysł. Dziś porozmawiamy o strefie technicznej. 
Robienie zdjęć, to nie łatwa sztuka, uwiercie mi, zabiera to mnóstwo czasu, a o nauce już nie wspomnę. Zapraszam do zajrzenia na moją pierwszą recenzję >>KLIK<<   , zero umiejętności fotografowania, tylko zdjęcie produktu i już.  Teraz to się zmienia, mam nadzieję, ze nadal będzie się zmieniać ;)

Obserwując mojego bloga, możecie zauważyć jak moje umiejętności szły do przodu, jak zmieniałam podejście. Metodą prób i błędów, staram się dojść do perfekcji. 

No to zaczynamy. Do edycji zdjęć używam programu PhotoScape. Bardzo prosty w obsłudze. Zaraz Ci pokażę :)


Zmiana rozmiaru zdjęcia 
Zmieniam rozmiar zdjęcia, ponieważ im mniejsze zdjęcie, tym szybciej ładuje się na bloga. Tylko należy pamiętać o proporcjach i nie zmniejszyć ich, aż za bardzo, ponieważ możemy stracić jakość obrazu.

Rozjaśnienie, pogłębienie
Gdy za oknem jest ponuro bądź pada deszcz, a nie mamy lampy, to robienie zdjęć jest utrudnione. Przychodzi mi z pomocą PhotoScape. Dodatkowo możecie dodać efekty, ale to od Ciebie zależy jak chcesz, żeby wyglądało Twoje zdjęcie :)



PICMONKEY.COM
Ten program bardzo lubię za kolaże. Jest kilka fajnych opcji, dzięki którym na jednym zdjęciu mogę pokazać kilka ujęć :) Poniżej na zdjęciu możecie zobaczyć tylko kilka opcji tego programu. Jeżeli będziecie chcieli mogę zrobić oddzielny wpis o tym jak pracować, dzięki Picmonkey.com

CANVA.COM
Program, który znam od niedawna. Patrycja z bloga Kobiecy Żywioł mi o nim powiedziała i w ten sposób zaraziła mnie nim :) Używam tego programu, ponieważ dzięki niemu możemy tworzyć bardzo ładne napisy ;) Używając tego programu możecie mieć mały problem z polskimi znakami. 
Znaczy problem i nie problem- poszukałam, popytałam i rozwiązanie mam :) Wystarczy, że użyjecie kombinacji klawiszy Shift + ~ oraz następnie wpiszecie odpowiednią literkę i po problemie  :)




To byłoby na tyle, jeżeli chodzi o edycję moich zdjęć przed publikacją. Inwencję twórczą zostawiam Tobie :) Mam nadzieję, że taka moja mała instrukcja, chociaż odrobinę pomoże. 

A może Ty znasz ciekawe programy, na które powinnam zwrócić uwagę? Śmiało napisz o tym w komentarzu. Podziel się z innymi swoim sposobem na edycję zdjęć :) Chętnie też się dowiem jak Ty edytujesz zdjęcia :)

Buziaki;*
Selfie Ring- ile kosztuje, czy warto kupić? Inne zastosowanie tego gadżetu.

Selfie Ring- ile kosztuje, czy warto kupić? Inne zastosowanie tego gadżetu.

Czołem kochani ;) Bez telefonu nie ruszam się prawie nigdzie: to mój GPS, kalendarz, notatnik, aparat, komputer. Jest dla mnie bardzo pomocny w życiu codziennym. Zdjęcia robię bardzo często, dlatego taki gadżet mnie kusił, chciałam sprawdzić czy rzeczywiście jest przydatny i może zastąpić droższe lampy. Zakupiłam, przetestowałam i napisałam. Zapraszam ;)


Cena: zapłaciłam 25 zł, ale to jest uzależnione od kursu walutowego dolara.

Przesyłka szła do mnie 3 tygodnie, przyszła cała bez najmniejszego uszczerbku.

Kolor: moja lampka jest koloru białego. Na aukcjach widziałam również różowe i jak się nie mylę to czarne. 

Sposób użycia: lampa posiada klips, dzięki któremu trzyma się telefonu. Ja używam jej trochę inaczej. Przyczepiłam ja do lustra. Dzięki temu jest mi łatwiej się malować w pochmurne dni.

Oświetlenie: lampa posiada trzy częstotliwości. Jest to pomocne przy robieniu zdjęć, nie zawsze potrzebujemy mocnego oświetlenia. 

Zdjęcia: na początku mój aparat miał problem z łapaniem ostrości. Po kilku dniach problem sam się rozwiązał. Do tej pory jest tak, że muszę zrobić kilka zdjęć, ponieważ kilka z nich jest nieostre. Za to Ring świetnie się sprawdza jako dodatkowe oświetlenie dla aparatu ;)
Do działania lampy potrzeba dwóch małych baterii, takich od pilota do TV.



Czy to dobra inwestycja? 
Uważam, że tak- nie są to jakieś mega duże pieniądze, a przydaje się częściej niż może się wydawać. Używam jej prawie codziennie do oświetlenia mojego lusterka. Dzięki niemu łatwiej mi namalować kreskę na oku. Zdjęcia wychodzą lepiej oraz są dobrze oświetlone. Jest lepiej niż bez, w szczególności w pochmurne dni. Jedyne co mnie drażni w tym ringu to szum, podczas gdy się świeci. Nie jest on głośny lecz na dłuższa metę, drażniący.



Używacie podobnej lampy? A może masz jakieś pytania z chęcią odpowiem na nie ;) Będę starała się aktualizować wpis na bieżąco ;)

Buziaczki ;*
Moje dwa lata z hybrydami ; )

Moje dwa lata z hybrydami ; )


Czołem kochani ;) Hybrydy, hybrydy, hybrydy wszędzie te hybrydy ;) Swój pierwszy zestaw kupiłam dwa lata temu, w kwietniu. Zainwestowałam wtedy 180,00 zł w bardzo bogaty pakiet z lampą UV;) Niestety nie sprostał on moim oczekiwaniom. Trwałość oraz jakość mi nie odpowiadała.
W lipcu 2015 odłożyłam na pierwszą bazę, top oraz jeden lakier Semilac. I to był strzał w dziesiątkę. Tak oto zauroczyłam się tą firmą i powiększałam moją kolekcję z miesiąca na miesiąc ;) To co udało mi się uzbierać możecie zobaczyć na zdjęciu :) 

Czemu zmieniłam zwykłe lakiery na hybrydowe? Odpowiedź jest oczywista. Chciałam, aby moja praca włożona w malowanie paznokci nie szła na marne. Zwykły lakier po 3 dniach odpryskiwał i paznokcie nie wyglądały już tak dobrze. Chciałam mieć idealne paznokcie na dłużej, niż tylko kilka dni. I udało się to;)

Za co pokochałam manicure hybrydowy:
  • oszczędność czasu- zrobienie manicure na moich paznokciach zajmuje mi to ponad dwie godziny. Całe szczęście wykonuję to raz na dwa tygodnie, tyle jestem w stanie wytrzymać z jednym kolorem na paznokciach. Wcześniej zwykłe lakiery dawała radę przez 3 dni, a to strasznie pożerało mój czas, wiecie malowanie, później schnięcie, wolę do tego nie wracać ;)
  • trwałość- tak jak mówiłam, lakiery są w stanie wytrzymać u mnie dwa tygodnie. I to nie dlatego, że coś złego się dzieje, odrost zaczyna już przeszkadzać ;) Dzięki manicure hybrydowemu udało mi się zapuścić długie, ładne pazurki ;)
  • dostępność- gdy zaczynałam swoją przygodę, lakiery kupowałam przez internet, na stornie producenta. Teraz, w większości produkty niezbędne do wykonania manicure można kupić stacjonarnie.
  • wydajność- baza i top wystarcza na bardzo długo, nie liczyłam ile wykonałam już stylizacji. 15, 20? Było tego trochę ;) za 6-7 ml płacimy około 30 zł. :)
  • gama kolorystyczna- gdy zaczynałam swoja przygodę, wybór był, ale nie aż tak duży jak teraz. Praktycznie możemy już dostać każdy kolor ;)
  • wygląd- najbardziej podoba mi się to, że błyszczą się przez cały czas. Przez dwa tygodnie wyglądają jak nienaruszone. Do tego wyglądają naturalnie.


Przez dwa lata poznałam kilka firm, które produkują lakiery hybrydowe:

Nie chcę tu pisać wad i zalet każdej z nich, ponieważ jeżeli chcecie poznać moją opinię, wystarczy wejść w linki. 

Czy można łączyć ze sobą produkty różnych marek? Często słyszę pytanie czy jak mam bazę z tej firmy, a lakier z tej to czy to będzie się trzymać. Nakładałam bazę Indigo, lakier Semilac czy Cosmetics Zone i wszystko gra jak najlepiej ;) Stylizacja trzyma się bez zarzutu. Czytałam różne wypowiedzi na ten temat. Ile ludzi, tyle opinii. Ja łączę i nie widzę żadnych złych skutków :) 

Co wybrać na początek?  Nie bierzcie ze mnie przykładu ;) Kupiłam tani zestaw i do tej pory nie używam z niego nic, po za lampą. Wymieniłam w niej jedynie żarówki;) Polecam Semilac bądź zestaw startowy Indigo. Pamiętajcie, że oprócz lakierów, trzeba kupić mnóstwo innych akcesoriów.

Jak ściągam hybrydy? Wacik,aceton oraz folia spożywcza- to mój cały zestaw ;) Paznokcie wyglądają później normalnie, nie są zniszczone. Mimo to, że moje paznokcie nie narzekają, nie mogę Wam obiecać, że u Was będzie podobnie. To jak jak obiecać komuś, że dany lek czy krem mu na-pewno pomoże. Aby uniknąć zniszczenia trzeba pamiętać o ty, aby odpowiednio zdejmować lakier- nie zrywać go!


Muszę przyznać, że manicure hybrydowy to świetne rozwiązanie. Na samym początku bałam się o to, czy ja, dwie lewe ręce do malowania paznokci, dam sobie radę. I dałam, trochę taka skromność przeze mnie przemawia ;) Uważam, że każda z Nas da radę. To nie jest trudne. Hybrydy to świetny sposób an ładny i trwały manicure. Zdjęcia moich stylizacji możecie zobaczyć na Instagramie oraz na blogu. 
Przez dwa lata zmieniło się u mnie bardzo dużo. Zaczęłam przeglądać i czerpać inspiracje od innych, bardziej utalentowanych dziewcząt. Sam sposób ozdabiania paznokci bardzo się zmienił. Patrząc teraz na to, co można zrobić na paznokciach jestem w szoku :) Jakie to są cuda ;)

A Ty co sądzisz o hybrydach? Jaką firmę polecasz, bądź na jaką lepiej uważać? Podziel się w komentarzu, a ja w podsumowaniu miesiąca napiszę jakie są wyniki mojej małej ankiety ;) 


Ps. Na moim Instagramie staram się jak najczęściej polecać ciekawe artykuły, które warto przeczytać. Jeżeli szukasz inspiracji, zapraszam @kraina_kobiecosci
Pamiętnik #2: Czemu wybrałam technikum zamiast liceum?

Pamiętnik #2: Czemu wybrałam technikum zamiast liceum?


Witam kochani ;) Kto z nas się nie zastanawiał nad tym jaką szkołę średnią wybrać, co zrobi ze swoim życiem, Co będę w życiu robić, czy będę szczęśliwy.  Ja też miałam takie dylematy. I wybrałam technikum, żałuję? Nie, i teraz z perspektywy czasu, wiem że podjęłam dobrą decyzję.
Wczoraj odgrzebałam moje świadectwo z 3 gimnazjum. Wiecie jaką miałam średnia? 5.20. Tak, dobrze czytasz, byłam uczniem piątkowym, ba nawet szóstkowym. Więc czemu technikum, przecież one są takie beznadziejne. A właśnie, że guzik prawda :)  Dlaczego chcę napisać o mojej szkole? Bo chcę, abyście wiedzieli o technikum więcej, niż piszą w tych Internetach.
Zacznę od początku. Do pójścia do technikum namówiła mnie moja przyszła wychowawczyni oraz rodzice.
Szkoły średnie jeżdżą po gimnazjach i opowiadają o swojej ofercie, młodym, zagubionym ludziom. Tak właśnie poznałam moją przyszłą wychowawczynię. Wraz z mężem, który również jest nauczycielem przyjechali prezentować szkołę w Raciążu. Mówili o liceum, technikum i zawodowce. Mnie najbardziej zainteresowała prezentacja technikum ekonomicznego. Kończąc 3 klasę nie wiedziałam czego chcę, czy będę miała możliwość iść na studia, czy świat tak się nie zmieni, że bardziej będzie się liczyło co wiem, niż jaki mam papier. Prezentacja tego kierunku, widocznie musiała być tak ciekawa, skoro zaryzykowałam i wybrałam technikum. I wiesz co? Nie żałuję. 

W mojej decyzji upewnili mnie moi rodzice. Wieczorem, po prezentacji usiadłam z rodzicami i zaczęliśmy rozmawiać. Mama od razu powiedziała, że to moja decyzja i to ja muszę chcieć tam iść. Nikt mi nie marudził, że tak dobrze się uczysz, to musisz iść do liceum. Nie rozumiem do tej pory, czemu tak się przyjęło, że jeżeli z technikum to musi być słaby uczeń. To guzik prawda.
Dowód? Przez trzy lata byłam stypendystką premiera, za bardzo dobre wyniki w nauce. Można? 

Ciężko było, bardzo dużo mieliśmy przedmiotów zawodowych do tego również przedmioty ogólnokształcące. Uczyłam się biologi,  chemii, geografii, historii, polskiego matematyki i wiele innych przedmiotów, które miał każdy z nas. Z życia wyciągałam najwięcej ile się dało.
Pod koniec sierpnia znałam już moją klasę, wiedziałam, że będzie liczyła 20 osób, w tym 16 chłopców :)
Drodzy licealiści, w żaden sposób nie chcę was obrazić. Chodzi mi o to, że swoim przykładem obalam mit, że Ci z technikum to się nie uczą i są gorsi.
Przykład. Do tej pory, gdy ktoś pyta mnie jaka skończyłam szkołę średnią. Zawsze z dumą odpowiadam; technikum. No i zaczynają się te spojrzenia i od razu czuję że ta osoba traktuje mnie trochę gorzej.
To nic, że maturę zdałam o wiele lepiej niż nie jeden licealista. Dobrze wiem co to aktywa i pasywa oraz gdzie ich szukać w bilansie. To nic, że wiem jak rozliczyć fakturę, potrafię wiele innych przydatnych do życia rzeczy.
Oczywiście do technikum nie pójdzie nikt, kto chce być lekarzem, prawnikiem czy inżynierem. Nie zdobędzie tam wiedzy, która przyda się w jego zawodzie. Żeby wybrać technikum, trzeba wiedzieć, czego się chce od życia.
Z rachunkowości nauczyłam się więcej w technikum niż na studiach, zrobiłam o wiele więcej zadań oraz pracowałam na profesjonalnym programie księgowym. Nie było czegoś takiego jak ściągi, bądź pomyłki. Mylisz się o grosze w liście płac? Przykro mi, dostajesz 1 i musisz się poprawiać. Nie było łatwo, dużo czasu poświęciłam na naukę bilansu i tego jak on funkcjonuje. 
Maturę możesz zdać bez problemu, mieliśmy tych samych nauczycieli co licealiści. Teraz trochę to się zmieniło i wiem, że obowiązkowo uczeń technikum musi zdać rozszerzony przedmiot na maturze. Szkoda, ze za moich czasów tak mi było. No cóż. W technikum masz wybór: piszesz egzamin zawodowy+matura, sama maturę bądź sam egzamin zawodowy. To Ty decydujesz co chcesz z tym wszystkim zrobić:)

Do matury rozszerzonej z matematyki uczyłam się 4 miesiące i zdałam na 40 %. Trochę późno się obudziłam, ale mając te naście lat nie miałam pojęcia co to matura i studia. Przynajmniej nie chciałam o tym myśleć. W 4 klasie stwierdziłam, że może jednak studia. Może na te wymarzone nie poszłam, ale studia skończę ;)

Dla mnie plusem było również to, że rok dłużej mogłam być dzieckiem ;) Może dla drugiego człowieka to minus, bo zamiar trzech, trzeba chodzić cztery lata. Ale to rok dłużej w domu ;)
W czasie nauki w technikum odbyłam praktyki. Miałam je przez trzy tygodnie w drugiej klasie zaraz po wakacjach oraz w trzeciej zaraz po feriach ;)
Z ręką na sercu mogę polecić wam technikum, w szczególności ekonomiczne. Wiem, że teraz są technika kosmetyczne, gastronomiczne, weterynaryjne i wiele innych, po których zostajemy przygotowani do zawodu :) Nie chcesz iść na studia? Nie ma problemu, w technikum zdobywasz wiedzę i śmiało możesz zaraz po ukończeniu szkoły rozpoczynać swoją karierę zawodową.
Na zdjęciu możecie zobaczyć jakie miałam przedmioty w technikum. Niestety, jedno świadectwo mi zaginęło :(
 
Do matury możesz podejść bez problemu, jeżeli będziesz chcieć, to nikt tego Ci nie zabroni. Ona też jest ważna, nie tylko egzamin na technika ekonomistę. Po za tym, studniówka ;) wydarzenie, które nie wróci, ale warto to przeżyć. Pisałam już o tym ;)

Ps. Trochę poszperałam w Internecie i znalazłam kilka postów, innych blogerów, którzy również byli w technikum:)
>>Czemu żałuje,że wybrałam liceum,a nie technikum?  

Tu mam inną wypowiedź blogerki, która jednak jest za liceum : Liceum, czy technikum?

W linku poniżej inna blogerka wypowiada się czemu, warto iść do technikum >>LINK<<


A Ty jaką szkołę wybrałeś? Jesteś zadowolony? Czym kierowałeś się przy jej wyborze? Napisz śmiało swoje wrażenia, może masz inne zdanie niż ja? Czekam na Twoją wypowiedź ;)
Podsumowanie marca 2017- czego się nauczyłam, pierwszy w życiu warunek oraz korepetycje z angielskiego.

Podsumowanie marca 2017- czego się nauczyłam, pierwszy w życiu warunek oraz korepetycje z angielskiego.

Cześć wszystkim. Czasami zdarza się tak, że miesiąc minął szybko i był nudny. Taki u mnie był marzec. Jednocześnie pojawiło się w nim dużo emocji, ale był nudny. Nie działo się w nim nic, co by w jakiś sposób kogoś poruszyło. 

U mnie niestety jeden egzamin "w plecy" i portfel o 300 zł lżejszy ;) Czemu warunek na studiach tak mnie poruszył. Przecież takie rzeczy się zdarzają, przecież każdy miał warunek. Załamało mnie to, że przecież ja zawsze miałam 5, że u mnie nie ma czegoś takiego jak :"zawaliłam". To mnie najbardziej zabolało, że pierwszy raz coś się nie udało. Musiałam przetrawić to i iść dalej. To nie koniec świata. Jednocześnie ten przykład pokazuje jak jesteśmy słabi, jak małe rzeczy potrafią nas załamać. Z drugiej strony, błędów nie popełnia ten, który nic nie robi. No właśnie, może ja za mało robiłam i się uczyłam, a może zwyczajnie miałam pecha. Życie.

Czego się nauczyłam w marcu?
Jutra może nie być. Bo może nie być, może nie być nas. Chodząc do szkoły, ciągle ktoś mam mówił:w gimnazjum ze ucz się, bo nie przyjmą Cię do dobrej szkoły. W szkole średniej ucz się, bo na studia Cię nie przyjmą. Na studiach ucz się, bo pracy nie zajdziesz. No i masz tą pracę. Później musisz pracować żeby mieć emeryturę. Po co, to teraz mówię? Mamy klapki na oczach i idziemy tylko za tym jednym dalekim celem. Nie martwimy się o to, że żyjemy tu i teraz. Ważne są plany, ale nie najważniejsze.
Ja też musiałam do tego dorosnąć i zrozumieć, że nie wszystko jest takie jakie powinno być. Pracę mam, osiągnęła swój cel. Ale praca nigdy nie będzie moim całym życiem. Nie będę w nią ślepo zapatrzona, żeby zgubić sens życia. Bo jutra może nie być.

Z problemami trzeba rozmawiać.
Sama sobie zaczęłam tłumaczyć pewne rzeczy. Chciałam zrozumieć, czemu pewne rzeczy mnie denerwują, a rzeczy które powinny mnie denerwować przyjmuję ze spokojem. Uczę się stawiać czoła moim własnym problemom. Nie lubię takiego zdania "ja bym tak nie zrobiła". Jasne. Nie jesteś mną, ani ja tobą.

Media społecznościowe dzielą, nie łączą.
Blog, Instagram, FB, i coraz to nowsze portale. Każdy lubi zaglądać w prywatność innych. Jak mieszka, gdzie i za ile kupił ubrania. Sama często się gubię na tym, a przejrzę co u innych. Film minął, wieczór nastał, a ja nadal z telefonem w ręku. Bo to przecież miała być chwila. Zamiast połączyć mnie z innymi, oddala nas to od reszty społeczeństwa. A nie wspomnę o tym, że ludzie lubią wylewać na siebie żółć za to, że użyją innego słowa, niż powinni. Ach, dziwne te czasy ;)

Każdy kolejny cel powiem być większy od poprzedniego.
Ten chyba tłumaczyć nie muszę ;)

Systematyczności
Już tyle o tym słyszałam i czytałam. Wcale to nie takie łatwe. Staram się codziennie być aktywna, dla moich czytelników. Na komentarze odpowiadam codziennie, no ewentualnie z jednodniowym poślizgiem. Komentuję minimum 10 blogów dziennie, ponieważ chcę mieć kontakt z innymi i wiedzieć co w trawie piszczy. Ale po za tym nie chcę, całych dni spędzać w Internecie. Czasami jest tak że nie odzywam się cały weekend, bo nie mam na te czasu. Mimo, ze wpis jest gotowy do opublikowania. Chcę robić to tak, żeby mieć czas zaraz odpowiedzieć.
Więc z tą systematycznością wcale nie jest tak kolorowo, zapisuję sobie wszystkie moje plany, aby o niczym nie zapomnieć. To nie takie łatwe.

W marcu byliśmy na jednym filmie. Wszystko albo nic. I ten film to jedno wielkie nic. Jest szczerze mówiąc o niczym, bardzo mi się nie podobał. Nie sądziłam, ze tak będę żałować wydanych pieniędzy. 

O kosmetykach napiszę więcej może za miesiąc ;) W tym nic takiego szczególnego nie wpadło mi w ręce ;)

Korepetycje z angielskiego- z moim bratem uczymy się przez Internet. Ja szukam w necie ćwiczeń, później razem je rozwiązujemy. Widzimy się nawzajem i mimo, ze dzieli nas  100 km, to uczymy się razem. I mogę powiedzieć, że dzieci są okropne. Z 2 wyciągnął się na 4 i od razu było ściągał, miał gotowce. Ale, że się nauczył, to już nikt nie powiedział ;)
A może wy znacie jakieś blogi, strony internetowe z dobrze wytłumaczoną gramatyką oraz ćwiczeniami z języka angielskiego ? Będę wdzięczna;) 


W marcu troszeczkę się rozpisałam ;) Trochę było prywaty, o smutnej historii mojego bloga oraz kilka niewypałów kosmetycznych. 

>>Cienie, których nie kupię po raz drugi- Live Love  
>> Dlaczego mój blog nie ma końcówki ".pl"- czyli moja smutna historia
>>Kilka dziwnych faktów o mnie :)  
>>Ostatnie sztuki Rossmann :)  
>>Matowe pomadki Gosh - czyżby konkurencja dla Longstay od >>Golden Rose? - Recenzja  
>>Moje plany na kwiecień 2017 -siłownia, blog i szkoła 
>>Maybelline- dream velvet- podkład matujący oraz nawilżający- recenzja  
>>Piątek z Blogerką Beauty- Po Prostu Kasia 

A Wam jak minął marzec? :) Dajcie znać co u Was ;) Buziaki ;)

Piątek z Blogerką Beauty- Po Prostu Kasia ;)

Piątek z Blogerką Beauty- Po Prostu Kasia ;)

Cześć i czołem ;) Dziś chcę, abyście poznali Kasię :) Autorkę bloga Po Prostu Kasia. Zapraszam ;)


Adres bloga
  
Skąd pomysł na nazwę bloga?
Co nazwy bloga zmieniła się ona kilka razy. Początkowo blog nosił śmieszna nazwę - ''Katarzynkowy Świat" potem "Katarzynkowy Blog" i był różowy. Następnie strzeliło mi go głowy, żeby zmienić nazwę bloga na anglojęzyczną, którą był mi ciężko wymówić - Brawa Ja :). Po jakimś czasie postanowiłam postawić na prostotę w wyglądzie bloga jak i nazwie i tak powstała ostateczna nazwa bloga, czyli ''Po prostu Kasia''.

Jak długo prowadzisz bloga
Bloga prowadzę od 19 listopada 2013 r. Jednak muszę przyznać, że moje początkowe blogowanie nie było regularne i po drodze zdarzyło się kilka dłuższych przerw w blogowaniu. Dopiero od jakiegoś czasu staram się blogować regularnie.

Czemu konkretnie jest poświęcony Twój blog?
Na blogu przeważają wpisy o tematyce beauty, jednak na moim blogu znajdziecie też wpisy fotograficzne czyli moją pasje. Przemyślenia na różne tematy oraz mam zamiar wprowadzić wpisy poświęcone modzie. Śmiało mogę powiedzieć, że tematyka bloga to taki miszmasz, jednak na prowadzenie wysuwają się wpisy beauty. ;) 

Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga ?
Pisanie bloga miało być sposobem na spożytkowanie nadmiaru czasu jaki posiadałam siedząc na bezrobociu oraz okazja, aby dostać coś za free. Taka jest prawda. Jednak spokojnie moje podejście do bloga znacznie się zmieniło. Jesteście ciekaw jak? Jeśli tak to zapraszam na bloga na wpis - "Cała prawda o blogowaniu, czyli spowiedź blogerki"

Jakie wpisy u innych blogerek lubisz czytać? 
Na innych bloga lubię czytać wpisy kosmetyczne i poznawać nowe kosmetyki, ale też przemyślenia blogerek na różne tematy. 

Czym zajmujesz się prywatnie?
Aktualnie prowadzę własną działalność gospodarczą w branży fotograficznej.

 
Linki do Twoich najlepszych wpisów
hmm.. trudno mi wybrać, ale śmiało mogę powiedzieć, że obecne wpisy o niebo lepsze niż z te z początków blogowania.

Twoje hobby/zainteresowania
Moje największe hobby to fotografia i właśnie temu chce się poświęcić zawodową. Bardzo lubię też podróżować i okrywać nowe miejsca, nawet te w pobliskim lesie :). Lubię też tworzyć wraz z mamą rożnego rodzaju DIY ogrodnicze.

Co sprawia Ci największą trudność w blogowaniu?
Moja dysleksja, po mimo, że staram się sprawdzić swoje błędy w postach, nie zawsze są one dla mnie widoczne

Skąd czerpiesz inspiracje
Jeśli chodzi o wpisy beauty, to testuje i recenzuję. Podglądam inne blogerki czy vlogerki i sprawdzam czy u mnie też te produkty czy triki się sprawdzają .Czasami różne sytuacje życiowe zainspirują mnie do napisaniu własnych paru zdań na dany temat lub podzieleniem się przepis na domowy kechup z cukinii. Inspiracje są wszędzie, czasami brak weny :). 

Czy ktoś Ci pomaga w blogowaniu?
W blogowaniu, a właściwie sesjach do wpisów modowych pomaga mi czasami moja druga połówka oraz siostry, które sprawdzają moje teksty ;).

Jak promujesz swojego bloga?
Odwiedza inne blogi i komentuje - ale to chyba jest taki standard, jednak staram się, żeby komentarze były wartościowe i nie zostawiam linków. Wrzucam linki do postów do różnych grup blogowych na Fb oraz staram się przyciągnąć czytelników dzięki koncie na Instagramie.

Twoje motto/ ulubiony cytat
"Nigdy się nie podawaj" - taki właśnie napis tylko w wersji angielskiej zdobi moje ciało. Jestem z tych osób, która po mimo wielu nie powodzeń, będzie dążyć, krążyć przy danym celu , aż go osiągnie. Nie ważne ile czas to potrwa.  

3 ulubione blogi o tematyce urodowej, na które najczęściej zaglądasz Moja lista czytelnicza jest nawet spora i staram się odwiedzać blog z niej regularnie, jednak różnie z tym bywa. Trudno mi wymienić tylko trzy blogi, bo jest znacznie ich więcej, ale śmiało mogę powiedzieć, że lubię zaglądać na te większe blogi jak i mniejsze. Czasami te duże już tracą swoją wiarygodność i są nastawione na zarabianie, a nie wiarygodnie wpisy.


Co motywuje Cię do pisania bloga? 
Z motywacja do pisania bloga jest różnie, bo czasami człowiek się bardzo stara, a jego wysiłki są nie docenione lub po prostu z hejtowane. Jednak największa motywacją do pisania bloga są komentarze od czytelników, dzięki którym wiem, że ktoś czyta i docenia to co robię w tym miejscu. Fajną motywacja dla mnie są też fajne, wartościowe współprace i propozycje od firmy.

Dziękuje autorce bloga Kraina Kobiecości za zaproszenie na swego bloga i możliwość odpowiedzenia na pytania. Serdecznie zapraszam na swojego bloga. 


Linki : 

Maybelline- dream velvet- podkład matujący oraz nawilżający- recenzja

Maybelline- dream velvet- podkład matujący oraz nawilżający- recenzja

Czołem wszystkim ;) Jak już zauważyliście, na moim blogu pojawiają się wpisy o różnej tematyce ;) Ostatnio wkradają się wpisy o luźniej tematyce. W poniedziałek pisałam Wam o Co będę robić w kwietniu ;)Dziś przygotowałam dla Was recenzję podkładu, który lepiej omijać. Czemu? Dlaczego? Ale jak to? No to zacznijmy od początku. Zapraszam ;)

Producent Nam obiecuje, że będzie matowił oraz nawilżał. Dla mnie takie połączenie zawsze brzmi podejrzanie. A może wy znacie taki produkt? Bo ja nie. Dla mnie albo ma matowić moją skórę, albo ją nawilżać. 

Cena:  około 30 zł.

Dostępność: szafy Maybelline ;)

Odcień jaki mam to 10 Ivory.

Przeznaczenie- skóra wrażliwa

Zalety:

Konsystencja: co do niej nic nie mam. Bardzo dobrze się rozprowadza na skórze, jest kremowa i delikatna. Lecz to co dzieje się z podkładem później to koszmar. Ale o tym napiszę w wadach. Nie pozostawia po sobie smug. 

Krycie- średnie- źle nie jest, ale nie można tego nazwać mocnym kryciem. 

Edit: krycie jest średnie. W moim słowniku oznacza to krycie normalne ; )
Wiem, że może to nienormalne określenie, ale na moim blogu nie jest normalnie ;)


Wady

Konsystencja: dla mnie to wada i zaleta. Po upływie kilku godzin, podkład zwyczajnie spływa z twarzy. Delikatna i kremowa konsystencja zaczyna zwyczajnie znikać. Można nawet zaobserwować, że podkład zaczyna się ważyć. Wygląda to źle.

Trwałość: ten produkt może i matowi, ale po 4 godzinach moja skóra tak się świeci, ze szok. Nie utrzymuje się na skórze, po kilku godzinach zaczyna znikać, przy czym bardzo brzydko wygląda ;(

Nawilżenie: bardziej można nazwać, że natłuszczenie. Zerowe. 

Odcień: ciemnieje, niedużo o pół tonu. 

Aplikacja (wydobycie produktu z tubki)- czy jak to zwał- na początku super, bez problemu. Lecz gdy produktu ubędzie, zaczyna pojawiać się problem. Jest już gorzej, trzeba się natrudzić z wydobyciem ;)

Podkreślenie wszystkiego co złe-  suche skórki, zaskórniki i tłuste plamy na buzi. Taki efekt mamy po kilku godzinach. A tam szkoda gadać.



Podsumowując: nie lubię go i nie polecam. Waży się, po kilku godzinach skóra się świeci oraz wygląda na zmęczoną. Niby ma matować, robi to przez dwie, no trzy godzinki i koniec. Dla mnie to za mało. Jak widzicie zalet jest bardzo mało, za to wad mnóstwo ;) Dla mnie za dużo. 

Znacie? Lubicie? Co sądzicie?

Buziaki ;*
Moje plany na kwiecień 2017 -siłownia, blog i szkoła.

Moje plany na kwiecień 2017 -siłownia, blog i szkoła.

Czołem wszystkim ;) Wiosna, mamy wiosnę ;) Kwiecień minie mi bardzo szybko. Święta, pierwsze kolokwia oraz słoneczna pogoda. To jedne z moich planów na ten miesiąc. Ale to nie wszystko, dlatego dziś chcę powiedzieć Wam o tym co chcę zrobić ;) A chcieć to móc.



Siłownia dwa razy w tygodniu. Ktoś powie, co to jest dwa razy. Dla mnie to dużo, ponieważ wiem, że jeżeli narzucę sobie zbyt duże tempo, zrezygnuję. Po za tym zaraziłam się Zumbą, podobają mi się te zajęcia. Mój miesięczny karnet, kosztuje 46 zł. Mogę chodzić na wszystkie zajęcia oraz korzystać z wszystkich sprzętów. Dzięki temu, ze jestem studentem mam taki mały rabat ;) który możesz mieć i Ty. >>KLIK<<

Codziennie kolorowe usta. W związku, że mamy już wiosnę, która kojarzy mi się z kolorami. Więc dlaczego nie przenieść ich na usta. Po za tym ładnie pomalowane usta zawsze są modne. Namawiam gorąco do takiego wyzwania ;) Zobaczysz, że po miesiącu wejdzie Ci to w nawyk i już ze szminką nie będziesz się rozstawać ;)

Święta z rodziną. Tak to też mam w planach. Nie wyrażam sobie spędzić ten czas w innym miejscu. Potrzebuję moich bliskich do szczęścia, rozmowy z nimi oraz zwyczajnie ich obecności. Uważam, że ten czas jest idealny do uśmiechu, pieczenia ciasta, spędzania czasu razem, poprawiania więzi, czasami denerwowania osób, na których nam zależy, zwyczajnie miło spędzonego czasu. Tego potrzeba każdemu.

Sprzątanie garderoby. Przyszedł czas, aby z szafy wyjąć rajstopy, sukienki, spódniczki i wszystko inne co kojarzy się mam z wiosną. Trzeba schować grube swetry, stare spodnie, grube kurtki oraz zimowe buty. Zwyczajnie trzeba wyjąć wszystko, przetrzeć kurz oraz umyć szafę i włożyć wszystko i ułożyć na nowo. Zacząć wiosnę z świeżą kartą;)

Nauka do kolokwium. Bardzo ciężko jest pogodzić wszystko, żeby miało ręce i nogi, a jednocześnie nie mieć poczucia, ze robię coś kosztem czegoś. Kolokwium mam dopiero 30 kwietnia, a naukę zaczynam już dziś. Mam plan nauki, znaczy godzina dziennie- to dużo i niedużo. Plan mam, tylko czy uda mi się go zrealizować?

Rozliczyć PIT. Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze tego nie zrobiłam. Całe szczęście mam coś do 2 maja. ;) pamiętajcie, aby przeznaczy 1% podatku. Jeżeli nie macie osoby, której byście chcieli pomóc. Proszę zajrzyjcie do mojego wpisu i wpiszcie ten numer ;) możecie bardzo pomóc ;) >>KLIK<<

Postanowiłam zapisywać wszystkie moje plany, inaczej mówiąc planować sobie z wyprzedzeniem życie. Np, dziś publikuję wpis oraz ogarniam zadania na zajęcia, a jutro idę na siłownię i czytam książkę. To co zapisane jest łatwiej egzekwować od siebie ;) Przynajmniej mam taką nadzieję. Zapisywać będę każdą inspirację oraz pomysł na wpis. Tworzę teraz listę co powinnam codziennie robić, co tydzień oraz miesiąc. Mam nadzieję, że szybko uda mi się skompletować wszystko to co najważniejsze ;)

Ruszyć tyłek i iść na spacer.  Niby banalne, a jednocześnie takie trudne. A ile wymówek: bo zmęczona, bo zimno, bo nie mam butów, bo coś tam i coś tam ;)Usprawiedliwień szuka się o wiele łatwiej niż wstać i wyjść ;) 

Nawiązanie kontaktów z innymi blogerami, poznanie nowych blogów oraz częstsze komentowanie wpisów, które czytam. Postanowiłam poświęcić minimum godzinę dziennie na kontakty z innymi osobami z tzw. "branży" ;) Lubię moich czytelników, ponieważ wnoszą do mojego życia tyle pozytywnych emocji oraz innych blogerów, którzy tworzą świetne wpisy.

A wy jakie macie plany na kwiecień? Jeżeli podzielisz się ze mną, kto wie, może i ja wprowadzę to w życie ;)

Buziaki ;*
Matowe pomadki Gosh - czyżby konkurencja dla  Longstay od Golden Rose? - Recenzja

Matowe pomadki Gosh - czyżby konkurencja dla Longstay od Golden Rose? - Recenzja

Czołem kochani :) O matowych pomadkach Golden Rose huczy cała blogosfera. Nie trafiłam chyba na żadną negatywną wypowiedź. Sama je bardzo lubię i mam kilka w swojej kolekcji. Lecz przyszedł czas, aby poszukać coś innego, spróbować nowości i wydać opinię.

W mojej kolekcji znalazło się 5 matowych pomadek Gosh Luquid Matte Lips. Przyznaję się bez bicia, wygrałam je w konkursie u Ani z bloga Spinki i Szpilki. Nie chwaliłam się wcześniej, ponieważ lepiej jest jak je pokażę oraz od razu wydam opinię. W skład zestawu weszło 5 odcieni: 001,002, 003,005,006 oraz pudełeczko. 

Dostępność: Szafy Gosh bądź drogerie internetowe

Cena:  35- 40 zł.

Trwałość: rewelacja. Nie będę wyliczać, ile osób zapytało się co to za pomadki, ponieważ jem, piję i nadal jest :) Niestety, pozostaje również na szklance. No cóż, nie można mieć wszystkiego :) 

Pigmentacja: jest tu o czym mówić. Pomadki mają piękne intensywne kolory oraz co najważniejsze nie znikają z ust po godzinie. W sobotę byłam na spotkaniu ze znajomymi i mogę śmiało powiedzieć, że 5 godzin, jak i nie więcej trzymały się na ustach ;) Jest za co chwalić :) 

Co na to moje usta: Nawilżam je podwójnie :) Nic innego nie poradzę, że matowe pomadki je wysuszają. Śmiało mogę powiedzieć, że Golden Rose bardziej wysusza moje usta. Gosh też to robi, lecz nie jest to takie uporczywe. Da się wytrzymać. 
Niestety, przy kolorku 006 nasze zęby wyglądają na bardziej żółte. Więc jeżeli masz śnieżno białe zęby, ten odcień jest dla Ciebie. W innym przypadku Twój uśmiech może wyglądać nie zbyt korzystnie. 

Dla mnie pomalowane usta są podstawą makijażu. Uwielbiam, gdy  na mojej twarzy jest wyrazisty kolor. Dodaje on pewności siebie oraz nadaje uroku naszemu makijażowi. I nie ma nic w tym złego. Kobiecość możemy pielęgnować zawsze i wszędzie. Pomoże nam w tym strój, dobra szminka, biżuteria oraz pewność siebie. Czasami lepiej jest zainwestować kilka złotych więcej i uzyskać tą pewność na długie godziny. Warto. 
Pomadki Gosh, to dobry zakup, dobra inwestycja. Uważam, że szminek nigdy za wiele. Te pomadki są godne zaufania. Możesz kupić jedną na próbę i spróbować, czy warto, założę się, że wrócisz po kolejną sztukę. Gdy tylko spotkam stoisko Gosh sama powiększę moją kolekcję o kolejny kolorek ;)

A może znacie inne, bardzo trwałe pomadki oprócz Golden Rose i Gosha? Możesz coś polecić? 

Buziaki :*
Ostatnie sztuki Rossmann :)

Ostatnie sztuki Rossmann :)



Czołem wszystkim;) Każdemu mężczyźnie, który wytrzymuje z blogerką, zapewne poniższa rozmowa nie jest obca: 

Magdalena: Cześć kochanie. Czy jeżeli powiem Ci, że wydałam 70 zł na kolejne kosmetyki, będziesz zły? 
Dariusz: Będę. <śmiech> ;)
Magdalena: A to Ci tego nie powiem, to będzie moja tajemnica ;)

Dwa tygodnie temu odwiedziłam Rossmann w celu zakupu podkładu. Tylko i wyłącznie przypadkiem do mojego koszyka wpadło kilka rzeczy więcej. Ale to tylko przypadek ;)

W moim koszyku ( oczywiście przez przypadek) znalazło się:  

-Podkład Maybelline- Superstay Better Skin- ciemnieje, niestety. Kupiłam odcień 21 Nude i jest o pół tonu za ciemny dla mnie. Ale, że idzie wiosna, promienie słoneczne złapią i mnie, więc sądzę, że sprawdzi się dobrze. Z trwałością jest dobrze. Daję mu dobrą 4. Zapłaciłam 12,29zł.

-Poprawiający wygląd skóry podkład w pudrze- nigdy wcześniej nie używałam podobnych produktów. Więc nawet nie wiem, jak on powinien się sprawdzać. Na samą skórę jest za słaby, zaś nałożóny na podkład, ściąga podkład, na krem, prawie wcale go nie widać. Muszę znaleźć złoty środek ;) Zapłaciłam 10,79 zł

- Tusz do rzęs L'oreal- prawdziwa bomba. Na oku się trzyma, nie kruszy się, nic złego się nie dzieje. Tylko jeden dużyyyy minus- strasznie ciężko go zmyć. Micele słabo dają sobie z tym radę. Trzeba troszkę się namęczyć. Zapłaciłam 18,49 zł.
- podkład L'oreal- Revila Lift- ten też ciemnieje. Mam odcień 180 beige dore. Dopiero jak do domu wróciłam, zobaczyłam, że jest przeciw zmarszczkowy. Całe szczęście, że nie na zmarszki, bo bym używać nie mogła. Rzeczywiście, wygładza skórę, ale niestety zmienia odcień. Cóż :) Zapłaciłam 20,99 zł.

Tak oto przedstawiają się moje kosmetyczne łupy ;) A wy z jakiej promocji skorzystałyście w tym miesiącu, bądź na jaką warto zwrócić uwagę? Czekam na Wasze propozycje :)

Buziaki ;*

Copyright © 2016 Kraina Kobiecości , Blogger